EuroTrip #2

EuroTrip #2


Data: 27-18.01.2009
Miejsce: Wrocław – Sztokholm (Skavsta) – Glasgow Prestwick – Wrocław
Występują:
Cody, Madzia, Kuczu, Kamila, Smuti i Jojka


Zaraz po kupnie biletów na pierwszego EuroTripa dostałem telefon z propozycją na kolejne kółko. W sumie za jakieś 40zł. Więc kupiliśmy 4 bilety. O dziwo znalazły się jeszcze dwie osoby, które były gotowe zaryzykować i powędrować nieprzetartymi ścieżkami. Zakupiliśmy kolejne dwa bilety po… 19zł. W tym momencie stwierdziłem, że przepłaciliśmy!

Copernicus Airport Wroclaw
Tym razem ekipą całą wybraliśmy się z rodzimego Lubina do Wrocławia busem a później miejskim wynalazkiem na Strachowice. Oczywiście nie mogło się obyć bez osobistych utrudnień jakim był telefon mojego kierownika z zapytaniem czemu mnie w pracy nie ma mimo, ze sam mi udzielił 2 tygodni urlopu a ja jestem 3 przystanki przed lotniskiem. Ale taki jego urok i w tym miejscu chciałbym go pozdrowić.
Podczas tej wyprawy do ekipy z poprzedniego tripa opisanego wcześniej dołączyły do nas trzy białogłowe. W tym moja lepsza 0,5. Tak się jakoś złożyło, że wszystkie nasze panie miały lecieć samolotem po raz pierwszy. Czyli, jakby znów dziewice. Jak dzieciom w podstawówce było wcześniej trzeba wytłumaczyć co można, czego nie i jak się zachowywać a przede wszystkim jak przeprowadzić desant na dobre miejsca w samolocie.
Kontrola bezpieczeństwa, czyli Panie przodem, a Piloci górą (Zapożyczone od PCM).
Żeby mieć wszystko na oku my, którzy kontrolę mieliśmy w ubiegłym tygodniu 4 razy puściliśmy pani przodem co by wesprzeć je podczas trudnych pytań Straży Granicznej. W każdym bądź razie okazało się, że Kamilka zabrała płyn o pojemności 120ml którym odpowiednie służby musiały się zainteresować. Był to mianowicie płyn do soczewek kontaktowych. O dziwo, pani z SG kazała tylko chlapnąć sobie nim na rękę i puściła bez żadnego ale. W końcu można to podpisać pod medykament którego nie dotyczą słynne restrykcje <100ml.
Samolot tym razem przyleciał o czasie i także o czasie zabrał nas na północ. Do kraju Volvo i Ericssona.

Välkommen till Stockholm Skavsta
Wylądowaliśmy chwilę po 15 na pasie 26. Od razu udaliśmy się na przystanek gdzie przyszło nam czekać około 30 minut na autobus do Nyköping. Gdy przyjechał autobus zostałem wyznaczony na ochotnika do zakupu biletów i pojawił się ów mały problem.. Jak się wymawia nazwę tej miejscowości? Dzielnie wszedłem i poprosiłem o 6 biletów do NYKOPING a uprzejmy kierowca żeby być pewnym o co poprosiłem zapytał czy te bilety mają być do NI#$@#%@. Co mi pozostało jak tylko uśmiechnąć się i powtórzyć tylko nazwę: NYKOPING? Po trzech minutach udało się dostać upragnione bilety z poprawnie napisaną miejscowością. Czyli chyba jedziemy tam gdzie chcemy.
W autobusie mieliśmy wielką przyjemność spotkać panią z Polski która najprawdopodobniej pracuje na lotnisku. W czasie kilkunasto minutowej drogi poinstruowała nas o co chodzi w tym dziwnym kraju i języku i nauczyła wymawiać Ny(i)szoping (mniej więcej). Powiedziała gdzie wysiąść, gdzie później wsiąść i gdzie iść.

Ekipa przed terminalem

Skavsta.

Nyköping to małe, zaledwie 30.000 mieszkańców, miasteczko. Domyślnie poszliśmy szukać jedzenia. Najlepiej typowo szwedzkiego i tak wylądowaliśmy w… kebabie. Choć przyznam za dziwne, że ta takiej malutkiej miejscowości jest nawet McDonald’s i kilka znanych głównie z większych miejscowości sklepów jak na przykład InterSport.
Wracając do kebaba to jakoś nie wpadliśmy na to, że menu może być tylko po szwedzku. Tak jakby u nas budki z hamburgerami miały menu po angielsku. Nie zrażając się, pokazując palcem udało nam się złożyć zamówienie. Pytanie tylko – co dostaniemy?
O dziwo dostaliśmy to co chcieliśmy! Ba, nawet piwo było o dumnie brzmiącej nazwie Blå o zabójczej zawartości alkoholu czyli 2,2%. Kuczu domyślnie chorował więc przez pewną część posiłku siedział dziwnie za głową przechyloną bo sobie uszy zakrapiał. Wyglądała jego poza co najmniej dziwnie. Ale dzisiejsza młodzież jest mało odporna na choroby więc mu wybaczamy. Nawet szczerze nie pamiętam ile za obiad zapłaciliśmy ale stwierdziliśmy, ze przeliczać na złotówki nie będziemy bo z głodu umrzemy.
Następnie udaliśmy się do portu. Szybkie zerknięcie na mapę, zapytanie jakiś przechodniów i w drogę. Po dotarciu do fabryk zdaliśmy sobie sprawę, że cos po drodze poszło nie tak. Na szczęście udało się spotkać jakieś starsze małżeństwo, na około po 70 lat, którzy uświadomili mi, ze mój angielski jest kiepski. Dogadałem się, ale nie przypuszczałem, że tacy ludzie będą tak po angielsku rozmawiać. Zadanie: Poprawić angielski!

Piwo o zabójczej zawartości wody w alkoholu.

Deptaczek w Nyköping

Udało się! Jest port! Kilka nowszych statków, kilka „rupieci” ale mających coś w sobie i ładne, drewniane budynki. Kilka zdjęć, stwierdzenie, że klimat północy a zwłaszcza temperatura nie są nam łaskawe i powrót na autobus z zaliczeniem jakiegoś sklepu. Doszliśmy do wniosku, ze podane nam piwo 2,2% należało do Premium.. Strong tutaj ma 3,2%. I mają Dr. Peppera!
Co mnie zaskoczyło w Szwecji to fakt, ze wystarczy być 20m od pasów i wszystkie samochody się zatrzymują by Cie przepuścić! Dla mnie to był szok.
Z zakupem biletów tym razem nie było problemów.

Architektura portowa Szwecji.

Budyneczki

Na lotnisku mieliśmy jeszcze trochę czasu więc obadaliśmy terminal. Całkiem ładny, dość przestronny i domyślnie drogi. Z piwa zrezygnowaliśmy, zadowoliliśmy się gorącą czekoladą i kawą rozgrywając mały turniej w NFS5 na netbooku.
Kontrola nawet nie zwróciła uwagi na ponad wymiarowy płyn i wszyscy bardzo spokojnie przeszliśmy do strefy non-schengen. Szkocjo! Nadchodzimy!

Glasgow Prestwick Airport

Sam lot przebiegł o dziwo wyjątkowo dobrze. Odkryliśmy, że i Ryanair może być pierwsza klasa. W samolocie było około 80 pasażerów więc miejsca w brud. Na początek teatrzyk bezpieczeństwa i od razu zwracamy uwagę, że jedna ze stewardes ma chyba zły dzień. Nawet nie wiedzieliśmy jak bardzo się mylimy. Była to polka która była chyba trochę zaskoczona taką ilością rodaków na pokładzie, że musiała zapytać swojej koleżanki czy my aby na pewno mówimy po Polsku. Podeszła do nas i w sumie cały lot z przerwami na handel obwoźny spędziła z nami z czego wywiązały się ciekawe rozmowy na wszelkie tematy. Zostaliśmy zaproszeni na tył samolotu gdzie zaserwowała nam herbatkę i kawę. Jak na te linie to było prawie jak bussines class. Przy okazji powiedziała nam gdzie można się udać z lotniska żeby coś zobaczyć.

Kuczu ćwiczy.. two on the left and two on the right…

Kontrola paszportowa była wielce zdziwiona, że na tak krótko przylecieliśmy. Dopiero stwierdzenie „Cheap Tickets” wywołało u nich takie lekko zdziwione „aaaa”.
Wylądowaliśmy w miarę późno więc szybka wizytacja lotniska i do udaliśmy się do baru gdzie na wygodnych sofach spożytkowaliśmy piwo i własne kanapki bo knajpa już była zamykana. Jakiś czas po zamknięciu przyszedł do nas jakiś pan z obsługi lotniska i w naszym narodowym języku (jak to na UK przystało) stwierdził, że w sumie to nie możemy za bardzo tu siedzieć ale żebyśmy spokojnie zjedli, wypili i broń Boże abyśmy się śpieszyli. Tylko aby później przenieść się na ławki.

Lokal w terminalu.

Do spania to one nawet wygodne były. Były tylko dwa małe „ale”. Pierwszy to jakaś pani która bodajże też nocowała ale przed tym prowadziła bardzo długą i głośna rozmowę przez Skype co troszkę zakłócało nam nasze Feng Shui. Kolejną sprawą było to, że już od 5 rano zaczęli schodzić się ludzię i z głośników były nadawane wszelkie komunikaty z ustawioną nieludzko głośnością. I tyle było naszego spania. W barze standardowo znów wyspiarskie śniadanie. W sumie to nawet dobre jedzenie ale nad wyglądem mogli by popracować. Mniejsze porcje przypominają raczej porcję żywnościową dla więźniów w latach ’80.
Szybka toaleta i czas opuścić ciepły.. zakątek.

Tradycji musi stać się zadość! Kuczu odjeżdża!

Hilton to to nie jest..

Smuti wcześniej obadał na Internecie gdzie znajduje się jakaś górka spotterska i tam żeśmy się udali. Generalnie to z większych trafiliśmy tylko na Ryanaira. W oddali stał C-130 Canadian Air Force i na tamtą chwilę to było tyle. Dziewczyny zaczęły się nudzić i postanowiły udać się do wskazanej przez naszą ulubioną stewardesę miejscowości Ayr a my dzielnie czekaliśmy na coś ciekawego. Powoli zaczęli przybywać ludzie. Z reguły starsi ale każdy obowiązkowo z aparatem, lornetką i skanerem. Ciekawe było nawet to, że czasami przyjeżdżała jakaś śmieciarka, choć nie tylko, i siedział tak patrzył na samoloty po czym dalej w drogę. Między czasie wystartował wyżej wymieniony C-130 Herculec Kanadyjczyków.

Ryanair poszedł…

Ryanair przyszedł…

Canadian Air Force

Podszedł do nas jakiś dziadek który nawiązał z nami komunikacje ale jakby jednostronną bo jego anglo-szkoci okazał się dziwnym językiem. Ale gdy poruszył go fakt, że będzie leciał Pilatus PC-12 wytłumaczyliśmy mu, że u siebie na lotnisku, i to aeroklubowym, mamy na co dzień PC-12.

Pilatus PC-12

Następne poruszenie i przybycie większej fali lokalnych zapaleńców wywołała informacja o przylocie Boeinga 747 „Dreamlifter” (i nie mylić z Dreamlinerem). W głowie szybko przeglądnąłem swój katalog z samolotami i stwierdziłem, że nawet nie wiem o czym mówią. Po szybkim naprowadzeniu na dobrą ścieżkę przez Kuczu i Smutiego modliliśmy się aby przyleciał zanim my polecimy.
Modlitwy zostały wysłuchane. Na prostej pojawił sie wielki, robiący wrażenie i strasznie brzydki Dreamlifter!

Wielki skurczybyk!

Podczas naszego wchodzenia na pokład. Foto by Kuczu.

Jako, że widzieliśmy już „wszystko” i czas powrotu zaczął się zbliżać było trzeba udać się w kierunku terminala. Dziewczyny już na nas czekały. Obadanie miejscowych sklepów i czas na udanie się na kontrolę. Ta oczywiście zainteresowała się wymienionym wcześniej płynem i szanowna pani stwierdziła, ze trzeba to wyrzucić Na nic zdały się tłumaczenia i pokazanie jej na kartce obok, że jest opcja aby mogła puścić z tym dalej. Klapki na oczy i dupa zbita. Poszło do kosza a my dalej. Na Prześwietleniu bagażu poręcznego zainteresowana się znów torebką Kamili bo jakiegoś pudru nie umieściła w woreczku. I z powrotem. W końcu się udało i trafiliśmy na druga stronę. Znów zakup Heinekena i w samolot do domku.

Jeszcze tylko rzut okiem na Prestwick! Foto by Kuczu.

Jak na ostatni lot przystało, wszyscy padnięci jak mopsy. Byle do domu.. Jeszcze tylko miejskim na dworzec i busem do Lubina.. Szukać kolejnych biletów.

This entry was posted in Podróże and tagged , , , , , , , , . Bookmark the permalink.

10 Komentarzy EuroTrip #2

  1. A lot of thanks for your own work on this web site. Betty really loves getting into research and it is easy to understand why. We all hear all concerning the powerful manner you offer practical tips and hints via this website and as well foster response from other people about this concept plus my daughter is certainly studying so much. Enjoy the remaining portion of the year. You are always doing a wonderful job.

  2. Corey says:

    Hi, I do think this is an excellent blog. I stumbledupon it ;) I will revisit yet again since I book marked it.
    Money and freedom is the best way to change, may you be rich
    and continue to help others.

    Here is my homepage :: garcinia cambogia hepatitis b,
    Corey,

  3. With a conventional mortgage, vendors could only add approximately $3,
    000 towards the buyer’s closing prices, yet with an what is fha loan limit home loan, vendors can contribute
    around $6,000.

  4. I гeally lіke reading through a post that will make men and աomen think.
    Also, thanks for allowing for me to comment!

    my web blog :: Recommended You read

  5. what is fha loan interest rate
    wishes to make sure that 41 % to 43 % of your monthly gross income can be applied to making the minimal payments on all
    your month-to-month financial obligations, including
    revolving costs as well as installment loans, stated Scott Smith, president of, a Salt Lake City-based credit repair service business.

  6. With standard mortgage, your home fha loan how to apply payment can not exceed 28 % of your gross monthly revenue.

  7. Wolfgang says:

    fantastic post, very informative. I’m wondering why the opposite
    experts of this sector do not realize this.

    You should proceed your writing. I am confident,
    you have a huge readers’ base already!

    Feel free to surf to my web page … garcinia cambogia
    alive by nature [Wolfgang]

  8. Locksmith in Oceanside, Florida gives you top-quality quality people and assistance.

    Visit my web blog :: oceanside ca rv storage

  9. Raphael1988 says:

    Musze sie wam pochwalic w koncu zrzuciłam wagę – 8 kg.
    Przewaliłam chyba cały polski internet żeby znaleźć coś na odchudzanie i znalazłam.
    Wpiszcie sobie w google: xxally radzi jak szybko schudnac

  10. kamila says:

    ładnie to tak publikowac bez mojej zgody?? ;-p
    płynu mi szkoda.. prawie cały był, a na kontroli nie czepili się pudru, tylko pojemnika na szkła kontaktowe… skleroza nie boli nie??
    a tak wogóle nie głupi pomysł ta strona….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>